Przed polskimi sądami rozpoczyna się bezprecedensowe postępowanie. Była giełda kryptowalut BitMarket24 domaga się od Komisji Nadzoru Finansowego blisko 2,5 miliona złotych odszkodowania. Powód twierdzi, że umieszczenie spółki na liście ostrzeżeń publicznych KNF doprowadziło do faktycznego zakończenia jej działalności.
Na czym polega sprawa?
Lista ostrzeżeń publicznych KNF to oficjalny wykaz podmiotów, wobec których nadzór ma zastrzeżenia – najczęściej dotyczące prowadzenia działalności bez wymaganego zezwolenia. Wpis na tę listę jest publicznie dostępny i ma charakter ostrzegawczy dla potencjalnych klientów. Dla wielu firm oznacza to jednak poważne konsekwencje wizerunkowe i biznesowe.
BitMarket24 to jedna z niegdyś działających w Polsce giełd kryptowalut. Spółka uważa, że decyzja KNF o wpisie na listę ostrzeżeń przesądziła o utracie zaufania klientów i kontrahentów, co w praktyce uniemożliwiło dalsze funkcjonowanie.
Dlaczego to proces precedensowy?
To pierwsza w Polsce sprawa, w której podmiot z rynku kryptowalut pozwał nadzór finansowy o odszkodowanie za wpis na listę ostrzeżeń. Dotychczas takie decyzje KNF były rzadko kwestionowane w sądach, a jeszcze rzadziej kończyły się roszczeniami finansowymi. Wyrok w tej sprawie może mieć znaczenie dla przyszłych sporów między firmami a nadzorem.
Sprawa dotyczy też szerszego kontekstu: rynku kryptowalut w Polsce, który przez lata działał w dużej mierze poza ścisłym nadzorem. KNF wielokrotnie ostrzegała przed ryzykiem związanym z inwestowaniem w kryptoaktywa i podkreślała, że nie wszystkie podmioty działają zgodnie z prawem.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy zapadnie wyrok. Proces dopiero się rozpoczyna, a obie strony będą musiały przedstawić swoje argumenty. Sprawa jest o tyle istotna, że może wpłynąć na sposób, w jaki nadzór komunikuje ryzyko związane z konkretnymi firmami.
Źródło: Pyrzyce – Głos Miasta

